1 Followers
25 Following
sulanng9hg

sulanng9hg

Czy wiesz wszystko o Fallout 4 PC

Jestem bogatym fanem Fallouta. Spędzałem długie godziny przy jedynce i dwójce. Trójkę wręcz pochłonąłem, i z New Vegas nie mogłem się wręcz oderwać. Na czwórkę czekałem a z kolorami na osób. Efekt końcowy mnie rozczarował, czemu dałem wyraz w bezpośredniej recenzji. Od pozostałej chwile minęło wiele czasu, a Fallout 4 w edycji Game of the Year zadebiutował na zbycie ponownie. Czy coś się zmieniło?

Fallout 4 w wersji Game of the Year to po prostu podstawowa wersja gry rozbudowana o łączne dodatki, które do tej chwili zadebiutowały na rynku. Nie powinno to stanowić zaskoczenia, bo wcześniej w jednakowy sposób wydawano już dużo nowych gier, które były pasowane do tworzona gry Gry Akcji roku.

Niestety to istnieje przecież istotne, i sama produkcja – czy od czasu, kiedy wygrał w nią ważny raz, cokolwiek się zmieniło? Czy gra została połatana, rozwinięta i poprawiona przez bogów na tyle, by czarować na podobni z poprzednimi Falloutami? A może DLC zrobiły pracę i napełniły tę dziurę w mechanice F4?

Szybko przekonałem się, że twórcy niezbyt przejęli się błędami w walce istniejącymi z indywidualnego początku. Teraz w pewnej z pierwszych pracy ugrzęzłem próbując przyjąć się do terminalu. Po prostu moja sytuację się zablokowała również nie było oryginalnego sposobu, jak wczytać ponownie stan gry. Potem spotkało mnie to także kilkukrotnie – m.in. podczas próby założenia pancerza wspomaganego. Pikanterii dodało kilkurazowe samoczynne wyłączenie się bez ostrzeżenia. Czułem, że będzie fajnie.

Wkroczyłem choć na pustkowia bez strachu, z perspektywą, że ostatnim jednocześnie się uda – że gra mnie wciągnie, zaangażuje i poruszy. Niestety główny szlak i działania pomocne w dalszym czasie tego nie robiły (bo i co zajmowałoby się zmienić w tym punkcie?). Fallout 4 nadrabiał na różnych polach. Z wypiekami na osobie przemierzałem ruiny i kolejne lokacje, zbierając… śmieci. Sprawiał je dalej do własnej pierwszej osady, gdzie budowałem domy, latarnie, działka obronne, generatory prądu i znacznie, wiele innych. Liczba czynników jest zapewnij przytłaczająca i skoro jesteśmy fanami gier z pogranicza economy-sim, to, o zgrozo, F4 wydobywa się tutaj całkiem nieźle. Do ostatniego trzeba dodać bardzo fajny crafting, który, natomiast nie uległ większym przeobrażeniom, daje wiele satysfakcji. Każdą broń możemy bo w wielkim stopniu zmodyfikować i przekształcić. Pewne mody zwiększają szybkostrzelność kosztem zasięgu, a inne wręcz zmieniają typ używanej amunicji – miejsce do popisu jest ogromne.

Co gra tymi czynnikami dobrymi i craftingiem? Niestety tutaj Fallout 4 ciągle leżał i kwiczał w starciu z soczystą trójką czy wypełnionym po brzegi New Vegas. Rzucało się fajnie, system VATS nie zawodził, przedmiotów wszędzie leżało od groma. A ten pomysł przewijał się bez przerwy. Z czasem w świecie gry wykrystalizowały się pewne wartości nim wpływające, jak Instytut i Bractwo Stali, lecz nie wpłynęło to jakoś znacząco na budowę zabawy. Tę niszczył przede każdym ułomny rozwój postaci, z którego wykreślony mechanikę SPECIAL, zastępując do bólu prosty perkami. Pod tym sensem F4 nie był RPG-iem, a jedynie atrapą gry fabularnej.

 

DLC? Tutaj jest bardzo, bo wykonano je myślami po brzegi. Wszystka z drugich spraw jest mnóstwo do zaoferowania – fajną historię, niebanalne zadania, sporo nowych przedmiotów. Oprócz tego dodatki to same tak nowe formy do organizowania w swoich osadach. Czy zmieniają obraz gry na odpowiedniejszy? Moim pojęciem nie.

Co istnieje w współczesnym wszelkim najbardziej oryginalne? Fallout 4 szalenie wciąga. Twórcy kolejny raz stworzyli obłędny świat gry. Jest zgodny, wciągający, klimatyczny i znacznie przekonujący. Postaci, które napotykamy na lokalnej drodze są różne motywy, usposobienie, klimaty także nie stanowi w okresie zepsuć tego nawet ułomny, debilny wręcz system dialogowy. Świat Fallouta 4 jest znakomity, co wpływa, iż w tę sztukę chce się po prostu grać. Również nie ma miejsca, czy opowiadamy o tej muzyce w dniu premiery lub dwa lata później – więc nie uległo zmianie.

Nie zrezygnowało niestety i odmianie to, że jesteśmy do postępowania z czymś w sposobu FPS-a z elementami RPG. Otwarty, rozbudowany świat, crafting i średnie questy trudno nie sprawiają, że bogata tę grę nazwać er pe gie. Nie świadczy to, że istnieje niska. Jest niezrozumiała i potrzeba się na to dokładnie nastawić. Jeśli nie wyobrażacie sobie Fallouta bez SPECIAL, rozbudowanego systemu rozwoju budów i skupionych spośród tym czynników, to F4 Was mocno odrzuci. Pod pozostałymi względami to chociaż ten sam, dobry Fallout z pewnym światem post-apo. Ciągle zabugowany, ale mimo wszystko dobry.

Gry do pobrania - opis Kingdom Come Deliverance Free

Kingdom Come to termin, który narobił wokół siebie wielu szumu, więcej w trakcie powstawania. Mało popularne czeskie studio postanowiło wyprodukować gigantyczną grę o rozmachu dorównującą wielkim produkcjom zza oceanu, jednocześnie obiecując wprowadzenie rewolucji w tradycyjnym gatunku RPG poprzez przywiązanie do realiów historycznych. Całość powstawała przez około dziesięć lat. Czy Warhorse Studios dotrzymało obietnic?

Głównym bohaterem jest Henry – syn kowala z tajemniczą przeszłością. Henry rośnie w maleńkiej wiosce, pomaga ojcu przy produkcji w kuźni, spotyka się z lokalną barmanką i rozrabia ze naszymi rówieśnikami. Sielankowe życie rujnuje najazd obcych wojsk na budynek i bliską do niego wioskę. Mieszkańcy zostają wybici w pień, a młody Henry jest zmuszony do ucieczki. Od aktualnej chwile pragnie jedynie zemsty i wypełnienia tego życzenia ojca. Niestety życie pańszczyźnianego mężczyznę w organizmie feudalnym nie chodziło do najpopularniejszych.

Fabuła jak widać, nie chodzi do ważnych. To jedno w dalekich wariacjach zostało użyte teraz w sztukach setki razy. Śmierć rodziców a od niczego do bohatera. Jednak w wypadku tej gry nie tworzy się cel i droga, i pod tym sensem KC:D wypada lepiej niż pożytek. Cała fabuła bazuje na wydarzeniach z historii Czech, a mechanika gry stanowi w nietypowy sposób podporządkowana realiom historycznym. Zapomnijcie o treningu magii czy walce z goblinami i smokami. Na swojej możliwości spotykamy tylko ludzi z krwi i kości. Oczywiście występują pomiędzy nimi różnice a tutaj wykazuje się najlepsza strona gry. Niezmiernie istotna jest bliska sytuacja społeczna. Inaczej ludzie zareagują na zwykłego pastucha a inaczej na strażnika miejskiego lub rycerza. Ma się nasza aparycja. Trzeba o nią rozwijać, biorąc regularne kąpiele, cerując ubranie albo czyszcząc bronie z naturze. Dla średniowiecznej arystokracji pozory są ludziom i by być używanym poważnie, musimy się starać. Czystość, miłe i bliskie ubranie, a nawet to, czy istniejemy dobrze wyspani, może wpłynąć na proces rozmowy. Jednakże nie wystarczy wystroić się w dobre fatałaszki, ponieważ te nas nie obronią przed uderzeniem mieczem. Potrzebujemy zbroi, możliwie jako najlepszej. Ale nawet najlepsza zbroja że nam przeszkadzać, jak będziemy używali podkraść się do obozu bandytów. Wypolerowane żelazo błyszczy i pobrzękuje, ściągając na nas niechcianą uwagę, dlatego trzeba żeby ją zdjąć. Jednak, jeśli bandyci nas zobaczą także zaatakują, jesteśmy słabi. Jakby tego stanowiło kilka, musimy cały okres myśleć o stałym jedzeniu, spaniu, liczyć na wycieczce, że trzymane przez nas jadanie się psuje, a Henry nie zabierze wszystkiego, co znajdzie, gdyż ładowność jego konia jest własne granice. Do tego bada system zdrowia, w którym nie tylko otrzymujemy obrażenia, które działają się z okresem, ale również takie trudniejsze, które muszą lekarstw lub bandaży. Zignorowanie takiej rany kończy się szybką śmiercią. Możemy nawet złamać nogę, skacząc ze rynek wysokiej wysokości. No i zapewne nie zapominajmy o własnej firmy zszarganej kradzieżą czy narażaniem się rozbójnikami. Każda interakcja z ludźmi danej stron może nam dodać lub odjąć reputacji, co wpływa na ich późniejsze zachowanie.

Jak że, statystyk nie brakuje i przynajmniej nie są one niczym nowym, w nowych czasach, w jakich gry dążą do jak najprawdziwszego uproszczenia rozgrywki, stanowi zatem trochę ciekawego. Kingdom Come odchodzi od trzymania gracza za rączkę. Jak jesteśmy do czynienia po raz ważny z łukiem, nie dostajemy rozległego samouczka i tysiąca prób. Po prostu dostajemy przeciwnika w konkursie strzeleckim oraz posiadamy kilka możliwości na konkretny strzał. Nie trzyma żadnego celownika, a mechanika strzelania jest gwoli nas nieznana. Same co możemy spowodować, to włączyć plansze pomocy, gdzie przeczytamy suchy opis czynności, którą powinniśmy zrobić. Jakby tegoż stanowiło kilkoro, ręka naszej strony nieznośnie lata, a gdy próbujemy mieć zbyt długo, osoba po prostu sama wystrzeli ze zmęczenia.

Wzorem innych ciekawych RPG do prac można podawać na rozmaite rodzaje. Porównania do Gothica są tu jako specjalnie na stanowisku. Prosta misja, w której jesteśmy zabić dwóch bandytów, zapewne istnieć rozegrana na parę sposobów. Idziemy ich bezpośrednio zaatakować. Skradamy się i idziemy podstępnie, kiedy pójdą spać. Jeśli jesteśmy znacznie rozwiniętą statystykę mowy, potrafimy ich okłamać i przekazać w złym kierunku. I że poczekamy, jak pójdą na szukanie i dorzucimy im niskie co właściwie do kociołka z życiem? Dwóch przeciwników naraz to za bardzo? Przejawiając się jednemu spośród nich na oczy, możemy go ściągnąć od towarzysza, czy możemy poczekać, jako pewien z nich po coś się oddali. Dróg na rozegranie danej prac jest daleko i myślę, że o pewnych nawet nie pomyśleli sami twórcy.

Grafika jest godna, ale szaleństwa nie ma. Najładniej wyglądają krajobrazy otwartego świata. Niestety, autorzy nie wykorzystali możliwości silnika i animacje w scenkach rozmów są bardzo praktyczne. Zabrakło chyba budżetu na bardziej rozbudowane sesje motion capture, więc większość reakcji cały czas się powtarza. Praktycznie wszystka sytuacja, negując coś, pokręci głową na brzegi, a tłumacząc nam coś, pomacha nam palcem przed oczami. To samo tyczy mimiki. Niestety jest ostatnie zakres gier takich jak Fallout 3, oraz nie współczesnych produkcji. Nieco niedbale jest z obsługą pamięci. Czasami obiekty materializują się na bliskich oczach. Nieraz po odejściu z domu zobaczymy widok paradujących o ulicach nagusów, na jakie silnik gry pospiesznie nakłada odzienie.

Gra pozwala nam w jakikolwiek sposób kształtować głównego bohatera. Zamiast grzeczne realizować nasze działania, możemy przeistoczyć się w pijaka, bezbożnika, mordercę i rabusia. Jednak szkoda, iż jesteśmy uwięzieni fabularnie w pierwszym wątku. Nie możemy się oddać razem byciu zbójem, gdyż fabuła chce z nas służby u sir Radziga. Czy jak byśmy nie narozrabiali, musimy w tyle powrócić do domu zdać raport i potulnie spełniać swoje. Niektóre misje możemy co prawda w jeden sposób sabotować, jednakże nie zmieni to czasu fabuły i zakończenia gry. Historia zawsze rzuca się tak samo.

Ciekawie wyglądają realia historyczne. Początkowo całość jest dosyć sztuczna i inna. Trochę jakbyśmy odwiedzili średniowieczne Westworld. Wszystko ujawnia się wyidealizowane a ludzie bardzo homogeniczni. Każdy wita nas formułką “Szczęść Boże”, chłopi grają w polu, oraz w niedzielę przechodzą do kościoła. Szlachcice upijają się na hucznych biesiadach albo chodzą po naszych włościach. Ten typowy naród jest nękany złymi najeźdźcami znaczącymi w innym języku. Można stwierdzić, że kilkoro taka antyteza Wiedźmina, gdzie wszystko było rozdarte licznymi prywatnymi i fizycznymi konfliktami, a niemal wszystka figura miała własną indywidualną agendę. Na szczęście w późniejszym czasie szykuje się sprawnie również w obecnym idealnym obrazie średniowiecza pojawiają się pęknięcia. Gdzieś w otoczeniu słyszymy wzmianki o naukach Jana Husa i zmianie kościoła. Pojawiają się wątki powiązane z odstępstwem od grupy i napięciach na drogi szlachta-kościół, ale trzeba przygnać, że całość pozostawia pewien niedosyt zaś stanowi zbyt zero-jedynkowa.

Najtrudniejsze są pierwsze kroki gry, gdy tylko szacujemy się oryginalnego systemu sterowania i interakcji. System walki wymaga cierpliwości. Bezsensowne szarżowanie nawet na gorszego przeciwnika może oddać się źle. Dzieli się metoda i wypełniony w znaczącym czasie kontratak. Co dobre nasza sylwetkę nie kształtuje się każdych innych wyrafinowanych ciosów mieczem i pełny czas traktujemy te same uderzenia, za to rozwijamy się my jako gracz. Oczywiście jak w aucie po określonym momencie jeżdżenia nie patrzymy obecnie na drążek skrzyni biegów, właśnie w atrakcji instynktownie wyprowadzamy atak, widząc, w jaki twórz wróg trzyma broń. Gra nie daje także na wykorzystanie sztuczek charakterystycznych dla gier RPG. Żadnego leczenia podczas walki ani żadnego zapisywania gry.

Statystyk jesteśmy z groma. W przeciwieństwie do wielu innych gier spośród obecnego wariantu nie rozdzielamy uzyskanych punków na prawdziwe umiejętności, i szkolimy konkretne umiejętności. Jest wtedy dużo zdrowy sposób niż w obcych grach, gdzie możemy poznać całą planszę, zabijając każdych z broni palnej, i za uzyskane punkty kupić sobie lepsze skradanie. Tutaj, aby lepiej walczyć na miecze, musimy walczyć na miecze. Aby być łatwiejszym złodziejem, musimy okradać ludzi. Zaletą takiego systemu jest wszelka elastyczność gry.

Questy są zróżnicowane. Na ogół misje poruszają się jako proste zadania typu idź, gdzieś, porozmawiaj z kimś, po czym rosną w bardziej trudne zajęcia w wieloma możliwościami ukończenia. Aby wytropić bandytów, musimy dowiedzieć się o nich jako bardzo. Pozostaje ciężka praca detektywistyczna lub spotkanie z księdzem, u którego spowiadał samego z nich. Ksiądz nie Kliknij by zobaczyć więcej zechce złamać sakramentów, więc pozostaje żmudne rozmawianie z odpowiednimi ludźmi. Chyba że spotkamy się spośród nim barze, gdzie spędzimy noc na całonocnym pijaństwie, które zmieni się w jeszcze ostrzejszą zabawę. Płaciło się, że osiągnęliśmy jego oczekiwanie. A jest niedziela, a ksiądz jest zbyt skacowany, aby odprawić kazanie. Jest a nam to spowodować, i by tego wziąć, musimy sobie przypomnieć rzucane wcześniej przez niego mimochodem opinie na temat religii. Całość jest interesująca i humorystyczna. W następującej prac musimy wstąpić do klasztoru i udawać mnicha, po to, aby znaleźć udającego się w zakonie zabójcę. Niestety, żeby nie rzucać się w oczy, musimy przestrzegać bardzo rygorystycznego planu działań. Zaspanie na wczesną modlitwę? Upomnienie. Niezaangażowanie się w służby porządkowe? Kara. Dla recydywistów wydalenie z zakonu, co automatycznie przekreśla szanse na zaliczenie questa. Prosta dawało się misja, wymienia się w wielogodzinne wypełnianie obowiązków klasztornych, przy jednoczesnej próbie zdobycia jakichkolwiek poszlak wskazujących na dobrego sprawcę. Najłatwiej oczywiście zajrzeć do solucji w internecie, a cała frajda, aby metodą cech i braków natrafić na rozwiązanie samemu. Istnieje obecne długie, a bardzo satysfakcjonujące.

A jeżeli obecnie jesteśmy przy czasie, gra jest znacznie długa. Ukończenie głównego wątku i kilku powiązanych misji pobocznych to 60-80 godzin. Spokojnie można do tego doliczyć kolejne 20-40 na powtórki. Jeśli doliczymy misje poboczne i darmowe DLC, liczba może skoczyć do 150 godzin. Niestety lwia połowa tego terminu to całego rodzaju przygotowania. Zaraz po pracy trzeba zmierzać do krawca zeszyć ciuchy, do kowala naprawić zbroje i wyposażenie a do alchemika uzupełnić zapasy. Czasami trzeba poczekać, bo sklepy operują wyłącznie w określonych godzinach. Wracamy więc kawałek ulicy do polskiego łóżka lub wybieramy opcję przewijania czasu. Przewiniecie czasu koczy się zatrzymaniem nas przez strażnika miejskiego za wałęsanie się po nocy bez pochodni. Nie narzekamy pieniędzy. Wiezienie. Wgrywamy poprzedni sejf. Powtarzamy wszystko. Warto sprzedać łupy zdobyte podczas misji. Jeszcze tylko łaźnia, masaż, pranie a szybko istniejemy skłonni do bliski. Fakt istnieje taki, że łaźnie są w drugim mieście. Wyruszamy w jazdę i widzimy losową grupę bandytów ze wysoką przewagą liczebną, co kończy się porażką. Przeładowujemy ostatni zapis gry. W wyniku udaje nam się zrobić wszystko i wyjechać na misję. Spędziliśmy 10+10+15 chwili na stworzeniach. Człowiek może zapytać, i po co tyle przygotowań oraz bądź nie lepiej iść od razu na pozycję? Owszem, możemy właśnie zrobić, ale okresami to świadczy, że jedni sobie utrudniliśmy życie, gdyż zmęczeni, brudni i głodni nie jesteśmy dość punktów charyzmy i mowy, aby przekonać kogoś do zrobienia dla nas czegoś. I czy komplikujemy sobie wykonanie questa, albo wczytujemy poprzedni zapis. A takie losowe wypadki utrudniające nam przygotowania zdarzają się cały czas. I czemu po nisku nie zapisywać po każdej drobnej akcji? Bo gra nam na toż nie pozwala. Możemy zapisywać stan gry w swym łóżku czy w wynajętym w karczmie, zmierzać do przybytku uciech, lub wypić specjalny drogi trunek. W wczesnych etapach cena trunku jest zaporowa, więc stanie nam ciągłe wracanie się i poszukiwanie miejsca do zapisu. Zresztą nawet jest uznajemy pieniądze i zdobędziemy sobie duży zapas trunków, aby zapisywać często, ograniczamy pomieszczenie w sprzęcie na indywidualne sprawy. Tak robi cała gra. Połowa czasu spędzonego w walce to mikrozarządzanie ekwipunkiem i kontrolowanie o kondycję Henry’ego.

Gra w fajny sposób przekazuje nam wiadomości o warunkach rośnięcia w średniowieczu. Także nie mówię tutaj o każdych rozległych samouczkach pełnych tekstu, jakie powinien godzina wertować, a podstawowej wiedzy, która wchodzi na nas w forma organiczny. Widzimy, jak ważką funkcję odgrywa pozycja społeczna danej osoby. Uświadamiamy sobie, że normalne dla nas czynności takie jak umiejętność czytania, zarezerwowane były dla małych. Dowiadujemy się o dużych wpływach kościoła, do jakiego spraw nie mogła się wtrącać nawet szlachta. Możemy stwierdzić, jak ważką wartość w średniowieczu pełniły domy i machiny oblężnicze. Ba! Widzimy nawet, jak typy ubierali się w owych czasach. Tak a potrafimy dowiedzieć się o historii Czech o, której dużo spośród nas mimo sąsiedztwa, nie ma bladego pojęcia. Oczywiście gra nie jest encyklopedią a pracowniki specjalizujący się w sprawie pokazują jej drobne uchybienia, a dla laika gra jeszcze potrafi istnieć udanym źródłem informacji. Zresztą nawet ci, którzy dopatrują się uchybień, jednogłośnie się zgadzają, że mimo naleciałości charakterystycznych dla gier (koń, który pojawia się znikąd, płyn służący nam lepszą charyzmę) KCD stanowi daleko możliwą grą związaną ze średniowieczem. Znaleźli się także jacyś malkontenci zarzucający grze brak czarnoskórych roli (w średniowiecznych Czechach), natomiast na ostatnich spuśćmy zasłonę milczenia.

 

Niestety na założeniu każdą zaletę przypada jakaś wada. Przede każdym bugi. Od małych, takich jak utknięcie konia w powietrzu przy próbie przeskoczenia ogrodzenia, aż do ważnych, w jakich przeciwnicy przestają odpowiadać na nasze ciosy. Autorzy nie poradzili sobie z szerokim otwartym światem. Zdarza się, że części spotkanie już przez nas przy kolejnym spotkaniu zachowują się, jakby nas widziały pierwszy raz. Niektóre questy są ze sobą skojarzone w jakikolwiek niewyjaśniony sposób. Przykładowo mamy pracę poboczną, w jakiej wymagamy pomóc rannym w szpitalu. Aby tego dokonać, należy zebrać różne zioła, bandaże i mikstury lecznicze. W międzyczasie możemy powodować, co wybieramy – wykonywać wątek główny, upijać się, przesypiać całe dnie, a ranni jeszcze będą na własne miejsce wpuszczeni dobrowolnie, przez pracodawcy. Sprawiłoby mi się zostać zlikwidowanym w zakładzie. Po rozwiązaniu z ekranu ekwipunku zastałem besztany, co ja tutaj robię, na ekranie wyświetlił mi się napis, iż jestem nieproszonym gościem, a drzwi były niedostępne na cztery spusty. Gdy zwiedzałem klasztor, jakiś ksiądz zamknął za mną czekać. Jednak gdy wyszedł na spotkanie z sympatią Henry’ego, gra nagle uznała quest za niezaliczony. Gdzie w ostatnim logika? Tego standardu pułapki istnieją na nas wszędzie. We wspomnianej już misji klasztornej, musimy zdeponować swoje sytuacje w skrzyni (mnich nie że mieć nic innego). Na zakończenie misji (jaka może stać nawet i mało godzin) podczas cutscenki pojawia się zadanie odzyskania swoich problemów, lecz w obecnym czasie gra nasz automatycznie wysyła do pozostałego miasta celem zdania raportu. Po tej wyprawy na ekranie ujawnia się niezaliczenie odbioru swoich rzeczy. Gdy powracamy do skrzyni, naszych problemów już nie ma. Wszystkie najcenniejsze zbroje, bronie, ekwipunek, i nawet pieniądze znikają, a gracza szlag trafia, bo musi zacząć robienie wszystkiego z druga, albo wczytać ostatni save i powtórzyć długą misję.

Sytuacje w sztuce kontrolują swojej przestrzeni osobistej dodatkowo nie podoba im się nasze najście. Jeśli będziemy realizować zbyt długo w ich domu, zdenerwują się i poproszą strażników, jacy nas aresztują. Wszystko ok, a czasami gra zapomina, że staliśmy w pojedyncze pomieszczenie wpuszczeni dobrowolnie. Jeszcze gorzej jest z nowymi przyziemnymi czynnościami. Już sama jazda konna jest znacznie ciężka i przewidujemy się, jakbyśmy sterowali jakimś ociężałym czołgiem, i nie zwinnym zwierzęciem. Koń potrafi stanąć na najkrótszej przeszkodzie, takiej jak niski krzaczek, a kierowanie się przed w wąskich przejściach to mordęga. W mało sytuacjach wolałem zejść z konia i wystąpić z chaszczy, po czym na niego zagwizdać. Bardzo trudne jest stworzenie nawet tak przydatnej w walkach czynności, jak zaczęcie zamka wytrychem, zwłaszcza jeśli gramy na padzie.

Gra marnuje także potencjał występujący w pozycjach bitewnych. Jak jesteśmy stroną armii szturmującej zamek albo gród, winno żyć to niezapomniane doświadczenie i kulminacja dotychczasowych przygód, obecnie w misjach tego standardu wystarczy powstać z kraju i przyglądać się, gdy polscy ludzie pracują za nas całą czarną robotę.

Wielkim utrudnieniem jest jeszcze czas ładowania. Włączenie gry zabiera kilka chwili. Wczytanie filmiku przerywnikowego to jedne 30 sekund czekania. Czasami nawet napicie się z kociołka powoduje kilkunastosekundowe ładowanie (czego?). Gra nie szanuje też bliskiego czasu, jeśli idzie o fast travel/time skipping. Po wybraniu miejsca docelowego musimy oglądać nieznośnie długą animację poruszania się ludzika po planszy. Mieszka to nawet do kilku minut. Zaś nie traktuje toż nic zgodnego z szybkością posiadanego przez nas konia czy swymi umiejętnościami. Podejrzewam, że gra w ten możliwość funduje sobie dodatkowy czas, na wgrywanie danych. To jedyne z przeskakiwaniem czasu. Daje nam się zegar, wybieramy ilość godzin i zegar zaczyna pracować. Jeśli wybierzemy 5 godzin, zegar w ilość szybko przesunie się o cztery godziny, a potem wskazówka zacznie zwalniać, wydłużając okres oczekiwania. Oraz na wynik dostajemy jeszcze więcej kolejny czarny 30-sekundowy ekran ładowania. Masakra.

No i wreszcie optymalizacja samej gry. Wersja PC nie potrafi utrzymać porządnego framerate nawet przy karcie 1080. Mimo 20-paro gigbajtowych łatek, wypuszczanych co każdy czas przez Warhorse Studios, do komfortowego wykorzystywania na PC w dużych detalach potrzebny jest wielki kombajn. Nie wspaniale jest z możliwościami konsolowymi. Mimo zmniejszenia detali względem wersji PC, gra może się przyciąć niemiłosiernie, a jednak gra nie jest daleko wyglądającym tytułem. Albo użyty engine jest kiepski, albo Czesi nie posiadają go odpowiednio zoptymalizować.

Kingdom Come Deliverance nie jest tytułem dla niedzielnych graczy i potrzebuje sporego zaangażowania. Nowatorskie, wymagające dużej nauki systemy wykonywania innych rzeczy, brak właściwego dla nowoczesnych gier prowadzenia gracza za rękę, oraz wolne tempo rozgrywki spowodowane koniecznością mikro zarządzania wieloma statystykami mogą odstraszyć wielu graczy. Pozostałych na obszaru boju wypłoszyć mogą liczne bugi, których co rzeczywistość jest jeszcze mniej, aczkolwiek wciąż potrafią napsuć krwi w niektórych momentach. Ale ci, którzy staną z grą na dłużej, powinni poczuć się usatysfakcjonowani. Wolno tworząca się historia, z dowolną porą gry jest jeszcze lepsza. Duży w obyciu system, dzięki nabieraniu doświadczenia zaczyna sprawiać coraz dużo satysfakcji, a przemiana głównego bohatera z bezpłciowego chłopca na posyłki w awanturnika jest przedstawiona w bardzo świetny sposób. Gdyby nie rozmach gry, która bardzo przerosła swoich twórców, mielibyśmy do tworzenia z tytułem genialnym, i właściwie można mówić tylko o bardzo wydajnym. Miejmy szansę, że zapowiedziana druga połowa gry, utrzyma wysoki stopień produkcji, jednocześnie eliminując niedoskonałości poprzedniczki.

Triki w grze Pathologic 2

Pathologic to gra kultowa, która niegdyś przyciągnęła do siebie niewielkie, tylko bardzo wierne grono fanów, których ta sztuka jednocześnie interesowała i przerażała. Obiekt istnieje w obecnym pełnym klimacie, w szarym mieście na zabiegu trawiastej równiny, w jego tajemniczych mieszkańcach, w ich zagadkowych uwagach zaś w zwykłej stepowej mitologii. Wszystko to przyciąga i odpycha, i tymże jedynym sprawia, że gra staje się intensywnym, emocjonującym przeżyciem.

Musimy wyjaśnić sobie coś obecnie na indywidualnym początku, by rozwiać wszystkie wątpliwości – Pathologic 2 nie jest sequelem gry Pathologic. Gra została po prostu odświeżona, aby potrafiła stanowić atrakcyjna za grywalną przez grupa graczy w 2019 roku, bo potrzeba więc potwierdzić… Pierwsza edycja nie była powalająca ani pod względem grafiki, ani i Gry za darmo darmowegry.org pod względem mechaniki – brzydkie modele postaci, toporny system walki, wolne tempo rozgrywki. Trudno było się również połapać we każdym podczas pierwszego odpalenia tytułu, ponieważ ten absolutnie nie prowadził gracza za rączkę, do czego jesteśmy zawsze trochę przyzwyczajeni, prawda? Wyzwaniem jest zgubienie się w nowych grach, wystarczy przecież popatrzeć na bijący po oczach znacznik na karcie i teraz znamy, gdzie iść. Tymczasem stare Pathologic rzucało nas od razu na głęboką wodę, dawało jedynie delikatne podpowiedzi – takie, jakie da się wyłapać, natomiast nie są do tyłu oczywiste. Jednak wiecie co? Sam to lubiłam! Świadomość, że łatwo można coś przeoczyć i stracić, ten dreszczyk emocji, gdy po raz piąty w przeciągu tylko paru minut rozgrywki zapisywałam grę i zachowywała ją, by jeszcze raz przemyśleć plan działania.

Którą uliczką pójdę? Która droga będzie najjaśniejsza? Czy osób radę na czerstwym chlebie i dwóch sardynkach przejść do tyłu dnia? W jakim sklepie dostanę tanio życie i leki oraz czy w ogóle je dostanę? Czy ktoś zechce wymienić starą bransoletkę za kilka naboi do rewolweru? Wystarczył jeden błąd, pominięcie czegoś istotnego, źle podjęta decyzja, a całe dotychczasowe starania chodziły na małe, co czyniło, że klimat rozgrywki zatrzymywał się jeszcze pełniejszy i delikatniejszy do przełknięcia. Czy Pathologic 2 zatraciło „pazur” poprzedniczki? Obawiałam się, że właśnie rzeczywiście będzie, lecz zostałam pozytywnie zaskoczona. Twórcy dodali pewne ułatwienia, gdy na dowód możliwość podświetlenia postaci, z którymi potrafimy dostać w duży dialog, jednak bynajmniej nie czułam się potraktowana jako dziecko, jakie powinien na ogół naprowadzać, o nie! Klimat został po mistrzowsku nie tylko zachowany, ale wspaniale wzmocniony dobrą grafiką i dobrą ścieżką dźwiękową!

Naszym bohaterem jest młody chirurg – Artemy Burakh – który, zaniepokojony a dodatkowo zaintrygowany tajemniczym listem od ojca, postanawia wrócić po latach do miejsca swoich narodzin. Żmudną podróż, którą wykonywa, jeżdżąc na gapę pociągiem, „umilają” mu senne koszmary i tajemniczy towarzysz, który w gruncie rzeczy sam potrafi stanowić jedynie jednym innym przywidzeniem lub snem. W bliskich majakach z jednego początku bombardowani jesteśmy przytłaczającym klimatem: egzekutorzy o obliczach wielkich ptaków z kościanymi dziobami, wychudzeni tragicy, olbrzymi byk – jedno ze stepowych bóstw, Kin – lud podłogi i czytaj, wyznający prastare zasady, zamiana serc i doświadczenie, że te całe nadnaturalne rzeczy, przepełnione przerażającym absurdem, nie są nie takie nadnaturalne. Na ziemię sprowadza nas chłodne powitanie trzech lokalnych mężczyzn, które szybko przesuwa się przeciwko nim. Burakh jest we mgle, skąpany we natur swojej oraz cudzej, przed nim kursy i plan miasta, a przy przy osoby z jego koszmarów. Spragniony, głodny i ranny Artemy wie jedno – czas dokuśtykać do domu.

 

Działanie nie jest bajką. Oj nie! Tymże daleko działanie w jednym sercu stepu, jak jest się swoim plus zewnętrznym jednocześnie. W składach chwila jest czegokolwiek, twarde suchary trzeba sowicie popijać, by jakoś przeszły przez gardło. Woda to jedyny problem – ta stosowana do picia została niedawno dowieziona, ale na jak długo wystarczy? To ważne wydarzenie, bo po tej naszej można się tylko pochorować, a dostawy do serca stepu nie chodzą do najpopularniejszych. Mężczyźni są podejrzliwi, spoglądają na Burakha przekrwionymi oczyma, nie chcą zbyt wiele mówić, jakby niewypowiedziane słowa mogły naprawić to, co teraz się stało. Ktoś zabił, oraz w tak niskiej grup podobna informacja skutkuje niechęcią do najszybszych sąsiadów… Nie świadcząc teraz o nagle pojawiającym się potomku nieszczęsnej ofiary. Co wydawać, gdy rozwścieczeni ludzie wolą sami wymierzyć sprawiedliwość? Gdzie szukać mordercy? Komu ufać, i komu nawet nie patrzeć zbyt długo w oczy? Czy tezy o tajemniczej chorobie mogą stanowić kolejnym pretekstem do niepokoju? Tyle pytań, i czasu tak mało… Mamy dwanaście dni na to, by uratować miasteczko od końca i przy tym jedynemu przeżyć. To ważne zadnie, lepiej od razu dostać się do rzeczy, każda sekunda jest na wartość złota.

Podobnie gdy w oryginale, Pathologic 2 oczekuje na nas myślenie o swego bohatera. Jeżeli chodzi o te niezwykle istotne potrzeby, to potrzeba płacić jego brak, pragnienie, a też oddać mu odpocząć od czasu do czasu. Zostanie z dnia na dzień będzie coraz trudniejsze, dlatego należy wykazać się kreatywnością – wymieniajcie się z przedstawicielami (zwłaszcza z małymi, za ładny śmieć można zdobyć od nich przydatne przedmioty), szukajcie w śmietnikach, kradnijcie, jeśli sytuacja Was do tego zmusi. Rozwiązywanie narastających tematów i zagadek jest znaczne, ale jednakże nie da się tego wyglądać, będąc martwym, prawda? Ta stronę rozgrywki może skutecznie odstraszyć niektórych, ponieważ aspekt przetrwania jest cennym faktem oraz czasem chcielibyśmy po prostu popchnąć fabułę do przodu, ale najpierw musimy kupić jedzenie lub leki, aby utrzymać Burakha przy życiu. Gdziekolwiek nie pójdziemy, towarzyszą nam paski potrzeb bohatera, będące dodatkowym źródłem stresu, dodatkowo nasilanego świadomością, że grę zapisać możemy jedynie w pewnych miejscach… A przecież nikt nie obiecywał, że będzie bezpośrednio.

Z ręką na uczuciu i dokładnie szczerze – Pathologic w bliskiej pierwotnej wersji z zawsze wprawiało mnie w inny rodzaj strachu, jaki potrafi dać się absurdalny. Ktoś bardziej sceptyczny powie, że stanowił obecne przecież brzydki symulator chodzenia urozmaicony rozmowami z NPC-ami, jakie w smaku często bardzo bredziły i ciężko było zrozumieć powód ich uwagi. Ja i wiem, że po dłuższej rozgrywce czułam się autentycznie przygnębiona i spięta. Pathologic 2 wprawiło mnie w ten tenże nastrój beznadziei i zaszczucia, za co niewątpliwie jestem ochotę wyściskać twórców i powiedzieć: „Dobra robota, znów mnie zestresowaliście!” – oni jedyni dobrze nie kładą się z tym, iż ich działanie nie tworzy być doskonałym doświadczeniem. To termin ciężki i wymagający, lecz oczywiście w ostatnim staje cała „magia”. Istnieją bezpieczne sytuacji, które należałoby doszlifować, np. okropnie „drewniana” walka, bardzo podobna do tejże z Pathologic, dająca praktycznie zero satysfakcji, jednak w ostatnim rozrachunku zdecydowanie dużo jest pokaźnych plusów niż drobnych minusów. Poza tym twórcy obiecali również dodać rozgrywkę dwiema różnymi osobami, jakie były grywalne w zasadniczej stronie, zatem istnieje na co pragnąć!